jesli topic ma zly temat zaproponujcie inny.Zabrakło mi wątku do którego można by to przypisać:
http://di.com.pl/news/29546,0,Gosiewski_chce_skonczyc_z_anonimowoscia_w_sieci.htmlChciałam Wam zadać pytanie - co sądzicie na temat urzędników
i urzędów - które same mają problem z bezbolesnym poruszaniem się w sieci, aktualizowaniem swoich stron internetowych (vide strona ministerstwa środowiska),
posiadają pod sobą od groma państwowych pasożytów w stylu zusu itd - które
to mają problem żeby odpisać na maila/ wprowadzić różne opcje
np. rejestracji czegoś przez neta. Ogólnie - epoka kamienia łupanego.
Ba, nie mający pojęcia o rozwijających się technologiach w stylu open source.
Jak Ci wszyscy ludzie mogą się w ogóle wypowiadać nt. internetu - skoro nie mają o tym zielonego pojęcia.
Polscy politycy w internecie to jedynie: strony oficjalne za które zapłacono programistom i grafikom jednorazowo - vide wprowadza się tylko nikłe aktualności na stronach głównych, chyba że ktoś sobie zatrudni osobę z zewnątrz by zajmowała się stroną.
Ewentualnie - szczytem możliwości są blogi internetowe na onecie albo wp zakładane przez polityków.
A i jeszcze zapomniałabym - potrafią założyć konto na facebooku - vide wojciech olejniczak.
Jak takie osoby w ogóle mogą się bez wcześniejszych konsultacji z obiektywnymi ludźmi technicznymi w ogóle wypowiadać nt. internetu??
Przecież to jest jakaś kompletna paranoja!
To trochę tak jakby ludzie starej daty próbowali coś komuś opowiadać a propos płyt cd - sami mając pojęcia w tej dziedzinie kończące się na patefonie.
Dla mnie ewentualnie politycy mogliby wypowiadać się na temat internetu - gdyby była jednostka w rządzie do spraw internetu i nowych technologii z nim związanych - do której mogliby tylko przynależeć informatycy i programiści - ze sprawdzonymi kwalifikacjami. Natomiast ci politycy którzy teraz mówią o necie mogliby jedynie im podsyłać filozoficzne opowiastki na temat tego co ich boli.